Motywacja
Jak odbiłam się od dna i odkryłam swoje prawdziwe „ja”

Jak odbiłam się od dna i odkryłam swoje prawdziwe „ja”

Są momenty w życiu, gdy wydaje się, że wszystko jest przeciwko nam. Że bez względu na to, jak bardzo się staramy, idziemy pod górę, a droga wydaje się nie mieć końca. Tak właśnie wyglądało moje życie przez wiele lat – pełne bólu, rozczarowań i walki. Dziś chcę podzielić się moją historią, bo być może Ty również jesteś w miejscu, w którym ja kiedyś byłam. Chcę Ci pokazać, że od dna można się odbić – i to z ogromną siłą.


Gdy życie nie daje wyboru

Moja historia zaczęła się od straty, która na zawsze odcisnęła piętno na mojej duszy. Gdy miałam zaledwie jedenaście lat, Bóg zabrał mi mamę. Wchodziłam w wiek dojrzewania, a w moim życiu zabrakło najważniejszej kobiety – tej, która mogłaby mi pokazać, jak stać się silną i świadomą siebie osobą. Nie miałam kogo zapytać o damskie sprawy, nikt nie tłumaczył mi zmian, przez które przechodzi moje ciało i umysł. Mój tata – kochający, ale zagubiony w nowej roli – unikał tych tematów, jakby w ogóle nie istniały.

 

Pamiętam, jak wstydziłam się samej siebie. Jak czułam się gorsza od innych dziewczyn. Patrzyłam na rówieśniczki otoczone miłością obojga rodziców i czułam ukłucie zazdrości. Pytałam Boga: „Dlaczego ja?” Obwiniałam Go za to, że odebrał mi mamę, że zostawił mnie z poczuciem pustki, którego nic nie mogło wypełnić.

A potem przyszły kolejne wyzwania. Musiałam wyjechać do brata, by nie zostać bez dachu nad głową. Czułam, jak mój świat się rozpada. Miałam wrażenie, że los rzuca mnie po kątach i testuje moją wytrzymałość.

Miłość w cieniu trudności

Wtedy pojawił się On – mój mąż. Dwoje młodych ludzi, którzy nie mieli nic w sensie materialnym, ale nosili w sobie bagaż doświadczeń. Ja – poszarpana psychicznie przez stratę matki. On – zmagający się z problemami zdrowotnymi i brakiem akceptacji ze strony rówieśników. Dwa pogubione światy, które postanowiły połączyć siły.

Razem przeszliśmy wyjazd do Niemiec, pracę na statku pasażerskim, życie w Szwajcarii. Kochaliśmy się, ale były dni, gdy nienawidziliśmy się nawzajem. Ciągły stres, wyzwania finansowe i wpływ ludzi z zewnątrz niszczyły nas od środka.

Byłam bliska zostawienia go wiele razy…

Czułam, że to koniec, że dłużej nie dam rady. Aż w końcu nadszedł ten jeden moment – moment, gdy naprawdę chciałam odejść.


Kiedy zmieniamy myśli, zmieniamy życie

Zanim podjęłam decyzję, coś mnie zatrzymało. Moja dusza widziała w nim coś, czego rozum nie był w stanie pojąć. Wtedy, pełna wiary, wypowiedziałam jedno zdanie:

„Wszystko, co źle mi służy, odchodzi ode mnie.”

Powiedziałam to całym sercem, przekonana, że jeśli nasze drogi naprawdę powinny się rozejść, to tak się stanie. Ale wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałam.

Mój mąż zamiast odejść… zaczął się zmieniać.

Nie do poznania. Nagle stał się innym człowiekiem – bardziej świadomym, troskliwym, pełnym miłości i zrozumienia. I wtedy zrozumiałam, że podświadomość ma potężną moc. Że nasze myśli i intencje potrafią zmieniać nie tylko nas samych, ale i świat wokół nas.

 


Otworzyć się na coś więcej

Przez całe życie czułam, że istnieje coś więcej. Gdy patrzyłam na drzewa, czułam ich szmer, jakby do mnie mówiły. Gdy wpatrywałam się w gwiazdy, widziałam w nich wszechmoc i harmonię wszechświata. Zawsze wierzyłam, że jest w tym wszystkim jakaś siła, której nie potrafimy uchwycić słowami.

I mimo trudnych chwil, moje marzenia zawsze się spełniały. Dziś jestem w miejscu, o którym kiedyś nawet nie śniłam. Ale wiesz co? Jestem jeszcze dalej – głębiej.

Po odrzuceniu złych nawyków, zmianie negatywnego postrzegania świata i ludzi, moja dusza zaczęła rozkwitać.


A teraz Twoja kolej

Chcę Ci powiedzieć jedno: wszystko, czego potrzebujesz, masz już w sobie.

Może teraz czujesz się zagubiony. Może wydaje Ci się, że nie dasz rady, że Twoje życie już się nie zmieni. Ale wiesz co? To nieprawda.

To, co myślisz i jak patrzysz na świat, ma moc większą, niż sobie wyobrażasz. To, w co wierzysz, stanie się Twoją rzeczywistością.

Zmiana nie przyjdzie od razu. Ale jeśli zaczniesz robić małe kroki w stronę świadomego życia, krok po kroku dojdziesz tam, gdzie zawsze chciałeś być.

Dziś stoję przed Tobą, by powiedzieć: Twoja podróż może zacząć się właśnie teraz.

Jeśli jesteś gotowy, sięgnij po swoje marzenia. Odrzuć to, co Cię ogranicza, zmień sposób, w jaki patrzysz na świat – a Twoja dusza też zacznie rozkwitać.

Jesteś gotowy? Zrób pierwszy krok. Twój potencjał czeka na odkrycie.


To nie jest przypadek, że trafiłeś na ten tekst. Może to właśnie ten znak, którego potrzebowałeś?

Podziel się w komentarzu swoją historią. Co Cię ogranicza? Co chciałbyś zmienić? Razem możemy więcej.

Z miłością, Paulina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *